13.01.2011 :: 23:23 | Link | Wypowiedziały się już (2)osoby
Długo nas nie było. Nadrabiamy. Dziś tylko taki mały misz masz zdjęciowy. Jutro opis do tego co na zdjęciach- plus może jakiś bonus:)

Enjoy!






























mama

19.01.2011 :: 14:14 | Link | Wypowiedziały się już (1)osoby
Ciągle pada

Za oknem znowu nasze miejskie krajobrazy, choć powinniśmy siedzieć teraz w górach i delektować się pięknem natury. Miało być pięknie, a wyszło jak zwykle. Tygodnie przygotowań, miliony ustaleń, spore zakupy, kilometry trasy i...

Zaczęło się od zaproszenia od naszych przyjaciół na ferie w góry, przyjęliśmy je z wielkim entuzjazmem. W końcu po kilku latach mieliśmy szanse pojechać i pojeździć na nartach, Gabrysia miała nauczyć się jeździć, Gosia po kilkuletniej absencji miała znowu szusować, ja po 13 latach miałem znowu wejść na deski.
Zaczęło się od biegania za ciuchami, potem szukaniem sprzętu (niestety ja i Gabrysia jeszcze nie posiadamy wyposażenia narciarskiego). Kupno bagażnika - straszna sprawa, pierwszy okazał się (mimo zapewnień pana sprzedawcy) niedobry, dopiero kolejna wizyta i stracony cenny czas zaowocowały kupnem dobrej sztuki. Boxu nie udało nam się już wypożyczyć, kupić, ale o tym potem.
Doszła do tego jeszcze choroba Tomka (na kilka dni przed wyjazdem był jeszcze na antybiotyku), a córka znajomych też jeszcze przed wyjazdem wychodziła z choroby. Na dzień przed wyjazdem okazało się, że nie otwierają nam się drzwi od strony Tomka i utrudnia nam to dosyć wypakowywanie dzieci z auta. Pakowaliśmy się na ostatnią chwilę, do końca czekaliśmy werdykt co do możliwości wyjazdu Tomka w góry. Zabraliśmy tyle rzeczy, że ledwo zamknęliśmy bagażnik. Na wieczór przed wyjazdem okazało się, że bagażnik na narty jest niedopasowany do naszych belek i nie da się go zamknąć. Na całe szczęście mieliśmy drugą sztukę i po kilku próbach udało nam się zapakować.
Rano przed wyjazdem okazało się, że czasem nie styka nam tylne światło, ale to tez udało nam się przewalczyć. Podróż poza protestami Tomasza, który w pewnej chwili ostro dopominał się przystanku minęła nam szybko już po 3,5h byliśmy na miejscu. Podczas całej drogi Gabrysia dopytywała za ile będziemy na miejscu. Po dojechaniu do celu była prze szczęśliwa. Sprawnie wypakowaliśmy się auta i zaczęliśmy upragniony zimowy urlop. Na miejscu dzieci (Gabrysia, Pola i Julka) przystąpiły do testowania małpiego gaju, niestety teren po ostatnich deszczach był mokry i błotnisty, co dało się zauważyć na ciuchach i butach dzieciaków. Po zabawach w ogrodzie dzieciaki przeniosły zabawę do domu, a wieczorem poszliśmy na koncert Zespołu Pieśni i Tańca do ośrodka kultury, tak dzieciaki jak i my oglądaliśmy z występy zaciekawieniem. Po koncercie jeszcze odwiedziła nas koleżanka Poli, także dziewczynki do nocy bawiły się w czwórkę. Wariowaniu i szaleństwu nie było końca. Na noc dziewczyny w czwórkę poszły spać do jednego łóżka... nie było to do końca dobre rozwiązanie. Rodzice natomiast usiedli do czegoś, co bardzo mi się podoba - do Raccletty. Jest to tzw. "party grill" - czyli coś co podobno teraz jest modne, przebija wykwintne sałatki na przyjacielskich kolacjach. Wygooglujcie sobie.
Następny dzień kolejne atrakcje, Park niespodzianek, pokazy ptaków, latające po czapkach orły i sowy, park dobił kolejną partie ciuchów i butów dzieci, także po powrocie rodzice wzięli się za pranie, zaowocowało to zapchaniem kanalizacji i walkę z rurami. Pracy było dużo, rodzice czwórki dzieci podzielili się obowiązkami i udało nam się jakoś ogarnąć problem. Kolejne wieczorne zabawy dzieciaków i rozmowy w miłym towarzystwie rodziców. Następny dzień spędziliśmy na lodowisku, tzn Pola, Gabrysia i mamy. Ja tak jak poprzedniego dnia na pokazie ptactwa siedziałem ze śpiącym Tomkiem w aucie. Niestety wieczór z wyjazdu z dzieciakami na naleśniki przekształcił się w siedzenie z dziećmi w domu. Pola zaczęła kasłać. My zaczęliśmy się zastanawiać, czy wracać do domu czy nie. Niestety Poli się nie poprawiło, a my z bólem serca i strachem o zdrowie naszych dzieci spakowaliśmy się i pojechaliśmy do domu. Po drodze okazało się, że prawdopodobnie chorobę ściągnęła koleżanka Poli. Na dzień dzisiejszy dzieci nasze są zdrowe, ale monitorujemy to.

... jesteśmy w domu.

Podsumowując:
- Bardzo ale to bardzo dziękujemy Kasi i Michałowi za zaproszenie (chociaż z Michałem nie udało nam się spotkać na miejscu)
- Dziękujemy Kasi, Marcie, Marcinowi za atrakcje i miłe towarzystwo na miejscu.
- Dziękujemy dzieciom za wspaniałą zabawę.
- rodzicom i rodzinie, za pomoc w wyszykowaniu się na wyjazd.

WNIOSKI:
- Kolega namówił nas na wypożyczenie sprzętu u nas w mieście, z perspektywy czasu wiem, że był to
zły pomysł, wydaliśmy kasę, a nic nie pojeździliśmy. Gdybyśmy musieli na miejscu wypożyczać sprzęt i mielibyśmy z tym problemy pewnie zmieniłbym zdanie na dzisiaj nasz błąd.
- boxy należy rezerwować wcześniej - przynajmniej koło listopada/grudnia.
- jeżeli chcemy wypożyczać narty też należy je rezerwować wcześniej
- pamiętajcie o kaskach dla dzieciaków
- na wyjazd dla dzieci należy zabrać sporo spodni, butów i kurtek.

PS. Na finał jeszcze raz dziękujemy gospodarzom i znajomym za wspaniałe 4 dni.
Mamy nadzieję, że jeszcze nas zaproszą jak w górach będzie śnieg.


22.01.2011 :: 09:00 | Link | Wypowiedziały się już (0)osoby
Help, I need somebody, Help, not just anybody...

W tym szczególnym dniu dziękujemy Wam Babcie i Dziadkowie. Dziękujemy Wam za czas jaki poświęcacie nam i naszym dzieciom. Za chwile, które spędzacie z Gabrysią i Tomaszem. Za wartości, które im przekazujecie, za wiedzę, którą się z nimi dzielicie, za uśmiech, który widzą na Waszych twarzach. Dziękujemy za cierpliwość dla nich i dla nas, dziękujemy za miłość którą im i nam okazujecie. Dziękujemy za wszystko co dla nas robicie.

Bez Was i waszej pomocy było by nam czasem ciężko - DZIĘKUJEMY.


Gabrysia, Gosia, Tomasz, Konrad

25.01.2011 :: 10:00 | Link | Wypowiedziały się już (0)osoby
Sick, tired an sleepless

Od czwartku chorujemy, tzn Gabrysia i ja (tata). Mamy to samo, zapalenie gardła, problemy z przełykaniem i czerwone gardło. Okazało się, że sprawa wcale nie jest taka prosta, bo mieliśmy kontakt z dzieckiem chorym na szkarlatynę.
W związku z tym zaliczyliśmy po 2 wizyty u lekarzy, dostaliśmy stosowne leki i walczymy. Na szczęście nie zapowiada się, że nas też sięgnie ta choroba, ale na wszelki wypadek ograniczamy kontakty dzieci. Gosia z Tomaszem żyją w jednym pokoju, Gabrysia i ja w drugim. Ja wylądowałem na podłodze i tam pilnuję małej (ma to swoje plusy, bo udaje nam się czasem spać do 10). Weekend spędziliśmy z Gabrysią u moich rodziców i chyba skutecznie zaraziliśmy babcie Asie.
Trzymajcie kciuki.


Tata

27.01.2011 :: 22:06 | Link | Wypowiedziały się już (1)osoby
Santa Claus is coming to town

Tadam, jesteśmy zdrowi, zaliczyliśmy kontrolne wizyty u lekarzy i choroby minęły.
Z tego co mi wiadomo u labusiątek też wszystko ok, więc jest szansa, że w weekend wpadnie do dziadków zaległy Mikołaj... tak wiem, za oknem luty, trudno się mówi.

Aha i dziewczyny idą do Teatru Wielkiego z babcią Asią w niedzielę, po weekendzie czekajcie na relacje.

Tata

29.01.2011 :: 17:32 | Link | Wypowiedziały się już (0)osoby
Opis wyjazdu do Goleszowa już był. Przyszedł czas na pokazanie paru zdjęć:)























statystyka

Załóż bloga

Archiwum

2021
marzec
luty
styczeń
2020
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2019
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2018
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik

Kategorie

Dom(0)

Aleksander i Róża
Kuzyneczka Ala

Księga gości

Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl